Tasty Places przedstawia Starą Szkołę

Ewa i Jacek Tracz odkryli budynek XIX-wiecznej poniemieckiej szkoły ponad 14 lat temu. Oboje kochali góry, ale pofałdowany teren Wzgórz Dylewskich tak ich zachwycił, że postanowili osiedlić się w ich sercu, w Wysokiej Wsi, około 18 kilometrów od słynnego Grunwaldu.


Po pierwsze ludzie
Malowniczy krajobraz, cisza, spokój, ale to miejsce tworzą ludzie. Ewa i Jacek rzadko opuszczają Starą Szkołę, bo to oni tworzą atmosferę tego miejsca. Jeśli wyjeżdżają na dłużej to pozostawiają ją w rękach rodziny, najczęściej córki Ady i jej męża Przemka. Twierdzą, że mają szczęście do ludzi, którzy do nich przyjeżdżają, ale tak naprawdę przyciągają interesujące osoby swoją pasją, osobowością i doskonałą kuchnią. Widać, że świetnie odnajdują się w roli gospodarzy, lubią przyjmować gości, gotować dla nich i rozmawiać z nimi. Sprawia im to olbrzymią przyjemność, a goście doskonale czują się w ich towarzystwie, śniadania potrafią trwać kilka godzin, a obiadokolacje przedłużają się do późnej nocy przy winie, kominku i wspólnym oglądaniu filmów. A jest w czym wybierać spośród kolekcji ponad 500 filmów.
Nie są stąd, ale są u siebie. Pochodzą z Łodzi, Jacek przez 6 lat pracował w Narodowym Banku Polskim. Później zajęli się własnym biznesem w branży bieliźniarskiej. Od dłuższego czasu chcieli żyć daleko od miasta, zwolnić tempo i zrealizować swoje studenckie marzenia. Poszukiwania trwały około 5-6 lat, początkowo szukali swojego miejsca na południu Polski w Pieninach, później o mały włos nie kupili domu pod Szczecinkiem, we wsi Kwakowo. Zupełnie przypadkowo trafili na ogłoszenie w jednym z biur nieruchomości ze starym, poniemieckim budynkiem szkoły. Na miejsce trafili dopiero po roku, bo Mazury nie leżały w kręgu ich zainteresowań. Urzekł ich krajobraz przypominający pofałdowane górskie tereny, położenie budynku i dogodny dojazd. Decyzja zapadła w ciągu kilku dni. Zdradzają, że była to niewątpliwie okazja i tym razem postanowili jej nie przepuścić.

Remont trwał znacznie dłużej i był bardziej kosztowny niż zakładali, ale wcale ich to nie zniechęciło w dążeniu do realizacji marzeń. Kiedy zamieszkali w Starej Szkole okazało się, że tuż obok powstaje SPA Dr Ireny Eris. – Ludzie, którzy zajmowali się budową, spytali czy mogą zatrzymać się u nas, a my zgodziliśmy się – mówi Ewa Tracz. I od tej pory rozpoczęła się ich nieplanowana przygoda z agroturystyką. Zaczęło do nich przyjeżdżać coraz więcej gości, a oni postanowili, że stanie się to ich sposobem na życie.
Po drugie kuchnia
Sercem tego miejsca jest niewątpliwie kuchnia. Skąd wzięła się miłość i pasja do gotowania? – Podczas naszych pobytów we Francji, rytuałem było chodzenie do restauracji, poznawanie nowych dań, degustowanie mało spotykanych potraw. Zainteresowaliśmy się tą kuchnią i najzwyczajniej zakochaliśmy się w niej – mówi Jacek Tracz. Stara Szkoła słynie z kuchni francuskiej. Właściciele zachęcają do spróbowania prostej kuchni francuskiej, wiejskiej, opartej na sprawdzonych recepturach. Co ciekawe, francuskie przepisy łączą z regionalnymi produktami i w ten sposób tworzą niebywałe połączenie – regionalnej, polskiej kuchni z francuskim sznytem.
Od lokalnych producentów najczęściej biorą takie produkty jak jajka, mleko krowie, niezbędne do produkcji serów oraz mięso. Z wieprzowiny produkują kiełbasy, salcesony, kaszanki i oczywiście dania dla gości. Mają również zaprzyjaźnione gospodarstwo, które dostarcza im gęsi, kury, kaczki, czy króliki. Część z tych produktów, głównie mięso z gęsi i kaczki, również wekują w postaci confit.

Na miejscu wytwarzają na własne potrzeby sery, masło oraz jogurty. Codziennie rano otrzymują około 10 litrów mleka krowiego, które przetwarzają na trzy rodzaje serów: ser półtwardy żółty zwany Dylewskim, ser twarogowy typu Charolais oraz ser typu fromage blanc zwany Faisselle, który można spożywać zarówno na słodko, jak i słono.


Właściciele Starej Szkoły starają się wykorzystywać w swojej kuchni sezonowe warzywa i owoce, przygotowują z nich przetwory, konfitury i weki, które serwują gościom agroturystyki przez cały rok.
Prawdziwi koneserzy dobrego smaku i wysokiej francuskiej kuchni mogą spotkać w Starej Szkole Aleksandrę Tracz – córkę właścicieli, absolwentkę legendarnej szkoły Paula Bocuse, obecnie pracującą w ekskluzywnej restauracji l‘Atelier de Joel Robouchon. Może być to jedyna okazja na spróbowanie wykwintnej francuskiej kuchni w rozsądnej cenie, a w dodatku na polskich Mazurach.
Gotowanie w Starej Szkole


Tasty Places na Facebooku
Tasty Places na Youtube
Sylwia Sasal, autorka vloga tastyplaces.pl
Trwa ładowanie komentarzy...